• frezy-szybkotnace-dremelFrezy ze stali szybkotnącej o różnych kształtach. Nadają się do pracy w materiałach takich jak drewno, tworzywa sztuczne i metale miękkie, aluminium, mosiądz, brąz, miedź. Doskonale naostrzone z profilowaną krawędzią skrawającą, frezy szybko i dokładnie nacinają rowki profilują powierzchnie pozostawiając gładką płaszczyznę. Zalecane obroty podane na opakowaniu.

    Średnice trzpienia 3,2mm

  • dremel-8200-miniszlifierka-akumulatorowaW największym stopniu rozbudowane urządzenie akumulatorowe Dremel 8200. Mocarny silnik o dużej sprawności, plus akumulator o znacznej pojemności z zabezpieczeniem elektronicznym, pozwoli na niezwykle wydajną pracę. Przecinanie znacznych grubości lub frezowanie zgrubne nie będzie już stanowiło problemu. Dremel 8200 posiada jedno godzinną ładowarkę, bardzo fajny wyłącznik obrotów i samohamujący silnik.

16 - 07 - 2018
Main Menu
Nowe Artykuły
Najczęściej czytane
Art Clock

Dremel 4200 jak zmienic akcesoria ez klick.

 

Nowe kółeczka do kosiarki

Ocena użytkowników:  / 1

Hej
Dzisiaj mi przypadła powalająca fucha, innymi słowy koszenie trawnika. Aczkolwiek mam nieco inne zdanie na temat ścinania trawy. Nie jest to do końca dobra rzecz, o ile chodzi o mikro otoczenie naszych małych zielonych wysepek, a mianowicie nie pozwala do zakwitnięcia roślin. Cierpią na tym owady, pszczoły, bąki i inne. Dalej sprawiamy, że nasze trawniki zamieniają się w monogamiczne hodowle bez wielości roślin. Ginie przez to cała masa roślin, ziół. Coraz to mniej jest prostych przydomowych ogródków z ich dawną rozmaitością . Dobra, ale nie o tym miało być, miałem nabazgrać o koszeniu trawy a w zasadzie o wymianie kółek do kosiarki. Ale po kolei.
Paliwo było, olej także, więc odpaliłem kosiarkę i po paru minutach pchania zrezygnowałem. Coś mozolnie szło, powodem były koła kosiarki, a ściśle mówiąc to, co po nich pozostało. Postanowiłem je zamienić, i tu zrobiłem rozeznanie, oryginalne nie wchodziły w grę, bo kosiarka zakupiona gdzieś tam, więc wybrałem punkt sprzedaży z kółkami. Mieli odpowiednie polskie koła do kosiarek z łożyskami albo bez. W sumie taka sama konstrukcja tyle, że te bez łożysk były ślizgowe. Wybrałem dwa większe koła na tylnią część z łożyskami i dwa mniejsze bez łożysk na część przednia kosiarki. I nabyłem jeszcze trzpienie do mocowania, bo stare były strasznie pordzewiałe. Nasmarowałem przednie koła na tulejach smarem litowym ( bo taki akurat miałem w garażu a jakie smary powiiny być na wyposażeniu moża poczytać a http://amarantus72.dudaone.com/blog). I nuże na trawnik. Szło bajecznie, te nowe koła w kosiarce są nieznacznie szersze i lepiej się kieruje, jestem usatysfakcjonowany tylko zapomniałem sprawdzić czy są ostre noże, więc trawa była nieco porąbana. Okazuje się to tym, że po kilku dniach robi się trochę żółtawa na wierzchu.


Po koszeniu wyczyściłem kosiarkę, naostrzyłem noże na ściernicy, bo kilka razy przejechałem na kretowinę i skończone. A i ostrzyć powinno się ostrożnie na szlifierce stołowej, bo można przypalić noże, chyba, że mamy szlifierkę na wodę wolnoobrotową. Jeżeli nie to należy, co jakiś czas studzić nóż w wodzie. I można odpocząć, w sumie uwielbiam woń nowo skoszonej trawy.

Wymiana drzwi z przymusu

Ocena użytkowników:  / 0

Hej
Prędzej czy później każdego dorwie remont. Człek już tak ma, że nie może egzystować ciągle w tym samym otoczeniu, miłujemy odmiany. Można zmienić odcień ścian, czasami wystarczy nawet przestawić meble bądź zawiesić coś na ścianie. Może to być souvenir z wakacji, dowolny malunek albo gadżet. Czasami należy coś podmienić, bo się popsuło, albo niedobrze działa. Tak było u mnie z drzwiami, zaczęło się od tego, że ocieplaliśmy budynek i firma, która nam to wykonywała myła budynek z zewnątrz myjką, bo mieliśmy pomalowane wszystko wapnem i podłoże nie było spójne. Tak się chłopaki przyłożyli do roboty, że myjąc ściany polecieli także drzwi wejściowe i futryny. A toć ta woda zapiernicza z ciśnieniem 100 atmosfer, albo więcej. I ta woda powciskała się pomiędzy drzwi i futrynę, zatopiła posadzkę. O ile wodę około drzwi wejściowych da się wytrzeć ścierą to tą, która weszła między futrynę i mur i tą, która została wtłoczona w drzwi gorzej. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Po kilku dobach zobaczyłem, że klamka do drzwi ciężko chodzi i drzwi ocierają o brzeg zaczepu. Ciężko było przekręcić klucz w wkładce. Musiałem dociskać klamkę i wtedy dało radę.
Po pewnym czasie wszystko zaczęło wracać do normy, tylko pojawiła się szpara między zawiasami i futryną. Nieco przypiłowałem pilnikiem tą blaszkę gdzie trafia zaczep zamka, jak się przekręca wkładkę i jakoś tam było. Problem zaczął się zimą, jak padał śnieg i mocno wiało to w niejedynym miejscu wpadało nam do wnętrza. Nie pomogły uszczelki, bo jak uszczelniłem od strony zawiasów to mi się drzwi nie chciały zamykać, a jak zamknąłem na siłę to się pojawiła szpara od strony zamka. Czyli kicha, futryna pogięta, drzwi zwichrowane, trzeba wymienić. W rzeczy samej nie w zimie, ale na wiosnę. I tak się przymierzaliśmy do drewnianych, aluminiowych. Wybór padł, na aluminiowe, bo się nie powyginają jak je zaleje. Wyłączną wadą jest to, że nie ma tak obszernego asortymentu klamek z szyldem jak w przypadku drzwi drewnianych, zaledwie wkładki są takie same, no, ale coś za coś. Jeżeli już mowa o wkładkach to warto przy wyborze pomierzyć se odległości od środka drzwi do brzegu szyldów. W przypadku drzwi aluminiowych zewnętrznych nie ma wkładek standardowych, wymiary są różne. My wybraliśmy wkładkę z jednej strony gałka od wewnątrz a z drugiej normalnie klucz. Jak co to można szybko zamknąć od wewnątrz na gałkę a nie bawić się kluczem.

Jak dobrać wymiary wkładki do zamka

Ocena użytkowników:  / 0

Hej
Często spotykamy się w sklepie z problemem nabywców dotyczącym wyboru odpowiedniej wkładki do drzwi. I nie chodzi mi w tym miejscu o kwestię czy wkładka ma być zwykła czy antywłamaniowa bo to sobie konsument sam musi zadecydować. Tylko o wymiary wkładek. Aby dobrać odpowiednio wkładkę trzeba: zmierzyć odległość od brzegu drzwi do osi zamka „a” od strony wewnętrznej. Do tego wymiaru dodać grubość szyldu. Uzyskany wymiar „A” jest minimalnym rozmiarem wkładki od strony wewnętrznej, można dołożyć 2-3 mm. Analogicznie trzeba postąpić od strony zewnętrznej "b" plus rozmiar szyldu wychodzi „B” minimalny rozmiar wkładki od strony zewnętrznej. Zwrócić szczególną uwagę na głębokość szyldu zewnętrznego, można do tej liczby dodać parę milimetrów 2-3 mm. Jeśli wkładka będzie wystawać cokolwiek więcej niż powierzchnia szyldu to nie szkodzi, nie będziemy rysać kluczem powierzchni szyldu, ale nie za wiele. A mosiężne szyldy są w większości wypadków powlekane i po pewnym czasie nieładnie to wygląda.

Darmowa woda z nieba

Ocena użytkowników:  / 0

Cześć powtórnie
Po ostatnim rachunku za wodę stwierdziłem dosyć. Żeby Polak musiał opłacać tak zawrotne sumy za wodę, która jest polską, własnością. Mam na myśli nas Lachów. I co da się zrobić? No samemu uzyskać każdymi możliwymi sposobami wodę. Po pierwsze woda pada za friko z chmur, wiem tego typu frazes, ale w obecnych czasach niekiedy powinno się się cofnąć w rozumowaniu do zamierzchłych wieków. Wtedy pożywienie nie nabywało się w sklepach tylko samemu załatwiało. Podobnie wodę.


Ale do rzeczy, z chmur leje darmowa woda, wystarczy ją zebrać do zbiornika a w następnej kolejności pompa do wody, wąż i gotowe. Da się podlewać ogródek, krzaczki, kwiatki i cokolwiek tam, kto ma. Zbierając wodę można wykorzystać, rynny, z których szczodrze sika się woda.
Odmienny sposób to studnie, i tu są dwa, no trzy typy. Jedna typowa, trzeba wykopać na taką głębokość, aby woda gruntowa mogła nalecieć, i wówczas można wsadzić pompę głębinową. Taka pompa wytwarza ciśnienie, jest to pompa zanurzeniowa. Drugie rozwiązanie to hydrofor. Czyli pompa zewnętrzna, która zasysa wodę z studni i tłoczy ją pod ciśnieniem na znaczne odległości. Są takie pompy hydroforowe, które zdołają pchać, tłoczyć wodę na 100 metrów w górę ( hydrofor mh inox 2500).


Następne studnie to studnie chłonne, czyli takie, które zbierają wodę z systemu odwodnienia, drenażowego wokół domu lub z gruntów. Te studnie mają tą wadę, że w okresie suszy są na ogół puste. Odmienny rodzaj studni to kolektorowe, jakkolwiek inaczej powinno się na nie mówić zbiorniki kolektorowe. Do takich zbiorników odprowadza się wodę z rynien, zwykłych ścieżek opadowych. Studnie takie zbierają wodę płynącą po wierzchu. Są przeważnie uszczelniane od wewnątrz żeby nagromadzona woda nie wyciekała na zewnątrz do gruntu. Z wszystkich tych studni wolno przelewać wodę zwykłymi pompami zanurzeniowymi, wirnikowymi, które nie dają ciśnienia, ale mają niezłą efektywność. Pompy zanurzeniowe mają różne zdolności pompowania wody na różne wysokości. Z reguły jest to wysokość 7 metrów, przy takich najtańszych (wq 180f, wq 450 f). Inne pompy zdołają pompować wodę nawet na wysokość 25 metrów np.: WQ 3-24-0,75.


Takie podejście do składowania wody jest jak najbardziej sensowne, uniezależnia nas od systemów wodociągów, które mogą za sprawą polskich genialnych polityków trafić w całkowicie prywatne ręce a wówczas może być ciekawie. Tak czy inaczej zaczynam zbierać wodę, pompować, podlewać i tyle. A jak by, co to przelewanie wody pompami elektrycznymi można zamienić pompowaniem pompami manualnymi. Trzeba się, co prawda namachać, ale toż ruch to zdrowie, takie pompy ręczne do wody nazywane skrzydełkowymi są wytwarzane w kilku odmianach, zależnie od efektywności np. KN-1 ma wydajność 17l na minutę, a największa KN-5 53/ litry na minutę. Niewątpliwie wydajność zależy od naszej kondycji.

Katalizator do pieca

Ocena użytkowników:  / 2

Czołem
Okres grzewczy już się ruszył, co prawda palenie w piecu nie jest moim ulubionym zajęciem, no, ale jak mus to mus. I tak powszedni rytuał: budzić się wcześniej rano, ubrać się w ubrania robocze, maska przeciw pyłowa lub lepiej przeciwko gazowa na twarz, rękawice na dłonie i do kotłowni. Usunąć popiół, doprowadzać do czystości piec, co jakiś czas posprzątać górny szyber do tego celu są szczotki kominiarskie, generalnie okropieństwo. A jeszcze ten potworny, czarny, smolny osad na wewnętrznych ściankach pieca. To mnie doprowadzało do szału. Miał wiadomo jak sie pali winien być wilgotny podczas spalania wydziela się cała mnóstwo związków sadza, smoła i takie tam inne i oblepia piec od wewnątrz, smoła może być bardziej lepka a od czasu do czasu mniej, ale zawsze mam problem z usunięciem tego paskudztwa, które obklejając wewnętrzne ścianki wydatnie redukowało sprawność pieca.
Można stwierdzić, że smoła działa jak izolator, im grubsza warstwa (oblepiona na dodatek popiołem) tym mniej energii z spalanego miału lub żaru, przedostaje się przez stalowe ścianki do wody, a więcej leci w komin, czyli ubytek kasy (nie mówiąc już o sąsiadach, którzy wdychają to wszystko, na pewno nie na zdrowie). Nie mam pojęcia jak to policzyć, ale wiem, że jak piec jest super czysty to woda, nagrzewa mi się migiem, a jak palenisko jest zanieczyszczony to nader wolno, logiczne!
Następna przypadek to komin, który trzeba czyścić co najmniej raz w roku, bo zachodzi sadzą i tu też koszty, bo albo zapłacić kominiarzowi albo samemu nabyć wycior do komina i drut lub sznur. Należy wtedy wejść na dach ewentualnie od spodu, a jak wspaniale wtedy się wygląda :)

No i docieram do końca. Znajomy powiedział mi, że jest takie coś jak katalizator spalania sadzy, różne są na rynku, ale najbardziej cieszący się popularnością i skuteczny jest katalizator Sadpal. To taki zielonkawy proszek, niepalny i nie wybuchowy, którego dosypuje się do paliwa ( miału, węgla, drewna) i wtedy piec jest w środku czysty. Jak go kupiłem w sklepie internetowym i dodałem pierwszy raz to płomień zakolorował mi się na żółto-zielono i dym z komina leciał nie ciemny jak zazwyczaj, ale białoszary albo taki biały. Znaczy to, że wypalanie jest pełne. Na opakowaniu pisało, że aplikacja go jest ekologiczne, no i ma to sens podobnie jak katalizatory w samochodach, dopalają paliwo i mniej substancji toksycznych przedostaje się do atmosfery.
Teraz trochę o skutkach stosowania Sadpalu, co zauważyłem: palenisko jest w środku siwy albo biały, to zależy ile dodam proszku. Tak na oko to daję za każdym razem o tyle o ile niepełne trzy czubate łyżki stołowe na wsad (piec mam 60kW). Jak sypnę więcej sadpalu to jest w środku suchutko i biało, fajnie to wygląda. Czyścić palenisko i tak trzeba, bo popiołu to jest od groma, ale jest on wypalony i nie ma z tym problemu. Jakkolwiek na bokach robi się tak łuska jak na wyschniętych jeziorach, i spada po czasie. Na koniec napiszę, co powiedział mi kolega jak zawołał kominiarza żeby tak na wszelki wypadek wyczyścił komin, kominiarz po pracy zszedł z drabiny zagadał, że komin był czysty, bo chyba ktoś go niedawno czyścił albo stosujesz pan, Sadpal.